art#002 O czym należy pamiętać tworząc rundki EFT.

Wywiad z Joanną Chełmicką przeprowadził Andrzej Małek ps. DONATOR w 2012 r.

AM: Od początków powstania EFT pojawiło się wiele modyfikacji tej metody. Osoby początkujące czasem mają trudność w ocenie, które podejście jest tym właściwym. Jak to możliwe, że z tak prostego narzędzia udało się tyle stworzyć i jak się odnaleźć w tych wszystkich modyfikacjach?

JCH: W historii, wszystkie metody, jakie powstały, były rozwijane, przez uczniów, kontynuatorów, do tego stopnia, że niektóre wersje w niczym już nie przypomniały swojego pierwotnego źródła.

Od początków powstania EFT pojawiają się coraz to nowsze wersje, nowe innowacje. Jest ich bardzo wiele w stosunku od tego, od czego zaczął Gary Craig. W swoich początkach EFT opierało się tylko na rundzie negatywnej do której z czasem zostało dodane ustawienie. Z czasem metoda została zmodyfikowana do tzw. Podstawowego EFT, w którego skład wchodziło ustawienie oraz runda negatywna. Na tym skończyła się rozbudowa EFT przez Garego  Craiga.

Im większe zainteresowanie budziło EFT wśród różnych specjalistów, tym pojawiało się coraz więcej propozycji udoskonalenia tego prostego narzędzia. Niektóre modyfikacje są wspaniałe i to ogromny dar dla ludzi, że powstały, ale niektóre to totalna porażka. Zamiast rozwijać, porządkować, wprowadzają chaos, którego konsekwencje ponoszą Ci co korzystają, a nie Ci co go tworzą.

AM: Porażka to dość mocne określenie, co skłania Cię do użycia aż tak mocnych słów?

JCH: Ludzki umysł dąży do pewnego ładu i porządku, nie lubi bałaganu i chaosu.To go rozstraja i wprowadza niepotrzebne zaburzenia funkcjonowania.  Wszystkie procesy, jakie zachodzą w organizmach, w energii mają swój ład i porządek, nawet jeśli jeszcze go nie rozumiemy lub w ogóle o nim nie wiemy. To samo dotyczy procesów, do jakich odwołujemy się stosując EFT.

Bardzo ważna jest świadomość, że opukiwania odwołują się do mechanizmów, które zachodzą w naszym organizmie. Kiedy próbujemy nimi sterować, najlepiej jest wstrzelić się w to, co się dzieje i płynąc z nurtem energii, wprowadzać zmiany. Ale każdy z nas ma coś innego w swojej energii i dlatego tu się zaczynają schody wokół twórczości różnych autorów.

Trzeba też pamiętać, że fajne modyfikacje tworzą ludzie, którzy najczęściej już się dobrze czują, już są uporządkowani i szukają sposobów, aby to podtrzymać i czuć się jeszcze lepiej. Ale z ich opracowań, korzystają różni ludzie i wielu z nich źle się czuje w różnych aspektach swojego życia. W efekcie po takich „bogatych rundkach zamiast poczuć się lepiej, może poczuć się gorzej.

Najlepszym dowodem były stosy listów i pytań do Garego, dlaczego EFT nie działa, bo pracowali z kimś i są rozczarowani, bo nasłuchali się o cudach, a czują się gorzej. Okazywało się często, że to co było z nimi robione, daleko odbiegało od EFT Craiga i było twórczością własną autora, który postanowił przerosnąć mistrza i zrobić coś swojego.

I super, dopóki jest to przemyślane i osadzone w pewnych prawach psychiki i energii, bo takie działania rozwijają metodę i pomagają ludziom. Gorzej, jak jest to nieprzemyślane i stworzone dla samego faktu stworzenia.

AM: Czy w świetle tylu rozmaitych propozycji innych twórców, podstawowe EFT Garego Craiga nie odeszło już do lamusa?

JCH:  Absolutnie nie. Wiele osób nadal korzysta z podstawowej formuły. Jest ona wyjątkowo prosta a jednocześnie skuteczna. Im dłużej się zajmuję EFT, tym coraz bardziej doceniam prostotę Craiga. I choć sama stworzyłam parę modyfikacji na użytek pracy z pacjentami, to odnoszą się one głównie do sposobu poradzenia sobie z mechanizmami psychologicznymi, które utrudniają przyjęcie zmiany lub kiedy mam do czynienia z mocno złożona psychologiczną sytuacją pacjenta. Kiedy nie ma potrzeby z nich korzystać, wracam do podstawowego EFT, bo jest skuteczne. EFT pierwotnie powstało do radzenia sobie z zaburzoną energią, czyli poprzez powtarzanie negatywnej afirmacji pobudzamy energię skupioną wokół problemu oraz aktywujemy określone fragmenty sieci neuronalnej, w której zapisany jest problem i w której to komórkach jest nadmierne pobudzenie atomów. Kiedy pobudzamy energię opukiwaniem, paradoksalnie stymulujemy ją do powrotu do stanu równowagi. Atomy wracają do swojej normalnej aktywności, sieć neuronalna przestaje być nadaktywna, bo energia jest zharmonizowana. Dlatego klasyczne EFT Craiga było, jest i będzie skuteczne.

AM: Porażka to dość mocne określenie, co skłania Cię do użycia aż tak mocnych słów?

JCH: Ludzki umysł dąży do pewnego ładu i porządku, nie lubi bałaganu i chaosu. To go rozstraja i wprowadza niepotrzebne zaburzenia funkcjonowania.  Wszystkie procesy, jakie zachodzą w organizmach, w energii mają swój ład i porządek, nawet jeśli jeszcze go nie rozumiemy lub w ogóle o nim nie wiemy. To samo dotyczy procesów, do jakich odwołujemy się stosując EFT.

Bardzo ważna jest świadomość, że opukiwania odwołują się do mechanizmów, które zachodzą w naszym organizmie. Kiedy próbujemy nimi sterować, najlepiej jest wstrzelić się w to, co się dzieje i płynąc z nurtem energii, wprowadzać zmiany. Ale każdy z nas ma coś innego w swojej energii i dlatego tu się zaczynają schody wokół twórczości różnych autorów.

Trzeba też pamiętać, że fajne modyfikacje tworzą ludzie, którzy najczęściej już się dobrze czują, już są uporządkowani i szukają sposobów, aby to podtrzymać i czuć się jeszcze lepiej. Ale z ich opracowań, korzystają różni ludzie i wielu z nich źle się czuje w różnych aspektach swojego życia. W efekcie po takich „bogatych rundkach zamiast poczuć się lepiej, może poczuć się gorzej.

Najlepszym dowodem były stosy listów i pytań do Garego, dlaczego EFT nie działa, bo pracowali z kimś i są rozczarowani, bo nasłuchali się o cudach, a czują się gorzej. Okazywało się często, że to co było z nimi robione, daleko odbiegało od EFT Craiga i było twórczością własną autora, który postanowił przerosnąć mistrza i zrobić coś swojego.

I super, dopóki jest to przemyślane i osadzone w pewnych prawach psychiki i energii, bo takie działania rozwijają metodę i pomagają ludziom. Gorzej, jak jest to nieprzemyślane i stworzone dla samego faktu stworzenia.

AM: Czy w świetle tylu rozmaitych propozycji innych twórców, podstawowe EFT Garego Craiga nie odeszło już do lamusa?

JCH:  Absolutnie nie. Wiele osób nadal korzysta z podstawowej formuły. Jest ona wyjątkowo prosta a jednocześnie skuteczna. Im dłużej się zajmuję EFT, tym coraz bardziej doceniam prostotę Craiga. I choć sama stworzyłam parę modyfikacji na użytek pracy z pacjentami, to odnoszą się one głównie do sposobu poradzenia sobie z mechanizmami psychologicznymi, które utrudniają przyjęcie zmiany lub kiedy mam do czynienia z mocno złożona psychologiczną sytuacją pacjenta. Kiedy nie ma potrzeby z nich korzystać, wracam do podstawowego EFT, bo jest skuteczne.

EFT pierwotnie powstało do radzenia sobie z zaburzoną energią, czyli poprzez powtarzanie negatywnej afirmacji pobudzamy energię skupioną wokół problemu oraz aktywujemy określone fragmenty sieci neuronalnej, w której zapisany jest problem i w której to komórkach jest nadmierne pobudzenie atomów. Kiedy pobudzamy energię opukiwaniem, paradoksalnie stymulujemy ją do powrotu do stanu równowagi. Atomy wracają do swojej normalnej aktywności, sieć neuronalna przestaje być nadaktywna, bo energia jest zharmonizowana. Dlatego klasyczne EFT Craiga było, jest i będzie skuteczne.

AM: Wiele osób chciałoby w jednej rundce rozwiązać cały swój problem i liczą na cud, że to się uda. Czy to możliwe, aby w jednej, dwóch rundkach rozwiązać problemy, które nawarstwiają się od lat tworząc bogate ustawienia, rundy przejściowe i pozytywne?

JCH: Craig skupił się na konkretnych zdarzeniach, które są źródłem emocjonalnego bólu. I słusznie. W sieci neuronalnej naszego mózgu zapisują się one dokładnie tak samo. W określonej ilości komórek emocjonalnych, poznawczych i behawioralnych. Cała masa konsekwencji wtórnych dopisuje się w kolejnych komórkach. Te dodatkowe  zapisy nie powstałaby, gdyby nie źródło, które je stworzyło, a jednocześnie podtrzymuje. Po jakimś czasie, konsekwencje wtórne zaczynają być źródłem kolejnych emocji, myśli, zachowań, i zaczynają one żyć własnych życiem. I im więcej takich konsekwencji w konsekwencjach, które mają kolejne konsekwencje, tym bardziej nasza energia jest zaburzona, poplątana, uwikłana we współzależności źródeł zaburzenia.

Kiedy energia osoby nie jest zbyt zaburzona, wówczas różnorodność rundki, jaką oferujemy, pada na w miarę dobry grunt i ma szanse się przyjąć, jeśli nie w całości, to w większości. Im bardziej energia jest zaburzona, tym bardziej różnorodność rundki pobudza różne źródła zaburzenia i aktywuje dodatkowo cały chaos, jaki i tak ta osoba już w sobie nosi.

Można wierzyć w cuda, że jedna czy dwie takie rundki rozwiążą złożony problem. Ja jestem nieco bardziej sceptyczna i wolę uważnie przejść przez wszystkie etapy i mieć efekt, niż tylko nadzieję, że się udało i że życie to potwierdzi. Przy nadmiarze złożoności rundki lub nadmiernym uogólnieniu, zazwyczaj się nie potwierdza.

Cały artykuł kliknij przycisk.